Awanturniczo-przygodowa komedia z morzem i marynarzami w roli głównej. W szczecińskim porcie dochodzi do spotkania dwóch byłych kolegów z wojska - Janka (Zbigniew Cybulski m.in. „Salto")marynarza pływającego na statkach Polskiej Żeglugi Morskiej oraz zadanie: Leona (Zdzisław Maklakiewicz, m.in. „Rejs") – „człowieka sukcesu w delegacji z Warszawy".
Kiedy zaczyna padać deszcz znajdują schronienie w wiacie ppoż. stojącej na nabrzeżu Łasztowni, prawie vis-à-vis Zamku Książąt Pomorskich po drugiej stronie Odry. Zaczynają snuć tzw. męskie opowieści. Leon przechwala się domem, rodziną, dobrymi zarobkami a Janek koloryzowanymi opowieściami o marynarskim życiu i nieprawdopodobnych przygodach, które przeżył, m.in. o romansie z tajemniczą baronową, propozycji wystąpienia w zagranicznym filmie, o statku przemycającym narkotyki do USA, zgromadzonym majątku (jest kapitanem i zarabia 50 tys. miesięcznie, ma trzy wille z basenem w Zakopanem, na Mazurach i w Świnoujściu) oraz o dziewczynie, która dla niego rzuciła maharadżę (Leon Niemczyk, m.in. „Nóż w wodzie") w haremie w Casablance. Wszystkiemu przysłuchuje się atrakcyjna dziewczyna (Teresa Tuszyńska, m.in. „Do widzenia, do jutra") oraz zagubiony przechodzień (Krzysztof Litwin, m.in. „Przygody psa Cywila"). Cała czwórka występuje w różnych rolach w opowieściach Janka. Kiedy deszcz przestaje padać mężczyźni rozstają się. Janek wraca na statek. W porcie widzi na podnośniku Leona, który maluje dziób jednego ze statków.
Zdjęcia do filmu powstawały m.in. na pokładzie drobnicowca m/s „Kraków", który latem 1966 roku odbywał rejs na trasie Szczecin – Afryka. Cybulski chciał na nim nakręcić dokument o Czarnym Lądzie i reportaż z pracy nad filmem. Na statku miał się czuć jak w więzieniu – nie może wsiąść do taksówki lub pociągu i wyjechać, kiedy ma na to ochotę. Obraził się na kapitana, gdy ten zrobił awanturę marynarzowi, który usiadł z aktorem w mesie oficerskiej. Egzotyczny klimat go męczy. Zamiast schodzić na ląd, woli upijać się w kajutach z marynarzami. Załodze imponuje, że Cybulski traktuje ich jak równych. Aktor jest natomiast zachwycony, że podejmują go jak bohatera. Cybulski nie był planowany do roli w „Całej naprzód". Ale trafił do obsady dzięki komediowym umiejętnościom, które zaprezentował podczas wcześniejszej współpracy z Lenartowiczem przy filmie „Giuseppe w Warszawie". Do „Całej naprzód" próbowano także zaangażować młodą, zdobywającą wtedy rozgłos francuską aktorkę Marie Laforêt. Brano też pod uwagę zatrudnienie do filmu jednej z aktorek szwedzkich. Kostiumy dla Tuszyńskiej projektował sławny polski malarz Franciszek Starowieyski. Jedną z najbardziej znanych anegdot pochodzących z planu filmu jest historia tresowanej małpki Czika, która miała grać w scenach egzotycznych przygód Janka. Według relacji ekipy była ona bardzo kapryśna – potrafiła zatrzymać zdjęcia, bo nie chciała np. wejść na rekwizyt, usiąść na ramieniu Cybulskiego albo uciekała z planu. W jednej ze scen Czika wyrwała mu okulary i uciekała z nimi po pokładzie, co nie było zaplanowane. Lenartowicz nie przerwał zdjęć uznając, że to świetna scena. „Cała naprzód" była ostatnim filmem, który Cybulski zdążył ukończyć. Premiera filmu odbyła się 11 kwietnia 1967 roku w szczecińskim kinie Kosmos - trzy miesiące po tragicznej śmierci aktora. Prasa informowała, że pojawił się niej reżyser, współtwórczyni scenariusza Ewa Szumańska (autorka sławnego satyrycznego cyklu radiowego „Z pamiętnika młodej lekarki"), operator Jerzy Stawicki i aktor Krzysztof Litwin. W ostatnich scenach filmu bohater grany przez Cybulskiego stoi na pokładzie statku odpływającego ze szczecińskiego portu. Uśmiecha się szeroko i macha ręką na pożegnanie. Podczas projekcji „Całej naprzód" w kinach sceny te miały wywoływać poruszenie i łzy wśród publiczności.